piątek, 16 maja 2008

Ale zwała....

Tyle pieknych dni we Wrocku i w środe musiało się spierdolić... na Novy grilli na Tekach zostałem okradziony za telefonu, portfela, kluczy i co najlepszae klucze...
Generalnie siedze moja ostatnich kilka minut u Ani i spadam na pociąg, jadę do Opola i poźniej do domu... na ciężką rozmowe z rodzicami:D Będzie mega ostro coś czuje, najgorsze jest to, że rozmowa ta na pewno nie skupi się na tej kradzieży, a na wielu innych rzeczach, które mi się mogly nazbierac od mojego ostatniego wybryku.
Najchetniej nie wyjeżdżałbym wogóle z tego Wrocławia, został tu jeszcze z tydzień albo dwa, co nie jest przeciez niemożliwe.
Poruszając jeszcze temat Piastonalii w tym roku, które tak coś czuje nie beda dla mnie tak szczęsliwe jak te ostatnie... już wiem że strace ich dwa dni. Zresztą nie mam też wogóle kasy ani mojej karty bankomatowej.
No jednka nie wyjade dzisiaj... zapomniałem sobie wziąć kase od Ani na powrót:D Naprawde powienienem czasmi kopnąc się w ten glupi łeb...

Brak komentarzy: