W tym roku postanowiliśmy jechać na Andrzejki do Wrocławia, Bartek organizował jakąś imprezkę na sali:D
Impreza po paru różnych zamotach okazała się być w piątek. Cały dzien mieliśmy z Andrzejejm wolne, mieliśmy się pozbierac powolutku skoczyć do dopalaczy po jakiś zasób śmiechu na impreze i potem na dworzec...
Oczywiście z planu nie zostało nic...
Cały dzień siedzieliśmy i dopoczywalismy po imprezie w czwartek, zjedliśmy mieliśmy pociąg o 15 50 ale na ten nie mieliśmy szan zdążyc:D o godzinie 16 15 zauważyliśmy ze mamy 35 minut na dojście do dopalaczy a potem na dworzec... nie było żadnych szans:D Sprawnie poukładaliśmy alternatywny plan:
do pociagu kupujemy piwo, a dopalaczy szukamy we wrocławiu:D
Dojechaliśmy do Wro szybko i sprawnie stojąc w przedsionku i pijąc piwko:D tego dnia dowiedziąłem się ze grając w trewiana można poznać dziewczyne... cięzka orka...We wrocku stwierdziliśmy ze zrobimy sobie troche turystyki i przeszliśmy się na rynek i rozpoczeliśmy poszukiwnaia dawki śmiechu(dopalacze.com) zajęło nam to mniej więcej godzine, aż wkońcu na placu solnym zapytalismy się o droge pani z budki z kwiatkami. Wchodzimy pewni siebie chcemy Spice Golda, ale co się okazało nie było... szybka decyzja bierzemy 3g Gejnie, to była jedna z pelszych decyzji tego dnia:D
Wyszlismy ze sklepiku i w jaiejś bramie skosztowalismy... z bramy wyszliśmy już sztywni i usmiechnieci. Teraz przechodzmy do kolejnego punktu naszego planu, musimy dojechać do Bartka i to też okazało się nie być proste. Trafiliśmy na jakąs linie tramwajową i szlismy chyba z 29 minut do przystanku... po drodze obgadywaliśmy problemy społeczne w naszym środowisku...(poryło nas maksymalnie) ale już z przystanku gładko do celu... wbijamy na sale... pusto... były tam 2 osoby oprócz Bartka:D
Skoczylismy na chwile do Bartka akademika zostawić rzeczy i potem czewkalismy na ludzi...
którzy na szczęście wkońcu się pojawili.
Zaczeliśmy pić jakies cytrynówki, bananówki , pomarańczówki jednym słowem akademickei wódeczki:D Porobini dopaliliśmy jeszcze Gejnie... troche się pobujałem. Andrzej troche się zawiesził w czasoprzestrzeni:D
mpreza na sali skończyła sie koło 3 albo czwartej nie pamiętam:D
Pozbieraliśmy co się dało i ruszyliśmy do akademika... oczywiście nie mogłem wziać sobie jak inni 2 soków... wziałęm sobie 15 litrów pepsi...
W akademiku na chilkę isiedliśmy wypiliśmy pare kielonów i podobno zasnałęm na 10 minut w pozycji siedzacej:D
Po trych 10 minutach snu wstałęm pełen sił i energii i zacząłem polewać wszystkim... i zbijać nowe lufki... no i w pewnym momencie Bartek poszedł odprowadzić Oliwię do pokoju...
Wrócił i wtedy się zaczeło... Bartek walnał kilka szybkich potem jeszcze się zjaraliśmy totalnie... i Bartek wbił gwoździka na schodach w akademiku... Ania już dawno była ululana... zaczął się początek końca Andrzejek...
Próbowaliśmy pozbierać Bartka, ale na początku rezultaty były raczej marne... wkońcu jednak zebrał się w sobie wstał i poszedł spać... była godzina 8 rano...
miałem jechać do Kłobucka pociągiem o 9 10... jak można się domyślić nie udało mi się:D
Obudziliśmy się o 12 chyba... zrobiliśmy pare szybkich kolejek znów do akcji weszła Gejnie, posiedzielismy pośmialiśmy się w miedzy czasie Ania zebrała się do domu...
A my z Andrzeejm coraz poważniej mysleliśmy o zebraniu się an pociag... była godzina koó 16 chyba:D
Wkońcu udało się poszliśmy na przystaenk ale tutaj także nie obyło się bez problemów.
Mianowice 2 autobusy nie przyjechały. Noi dotarlismy na dworzec kupilismy bilet na pociąg który już odjechał...
Ale wkońcu udało nam się wrócić... gneralnie czad:D
wtorek, 2 grudnia 2008
Andrzejki na wyjeździe:D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz